Archiwum

Posts Tagged ‘strach’

Ulice Calleh

14 luty 2009 sielakos 1 comment

Właśni skończyłem pisać kolejne opowiadanie : “Ulice Calleh“. Akcja przenosi nas spowrotem do zapomnianego przez Boga miasta, pokazując je tym razem innej perspektywy i ujawniając nowe tajemnicę z tym związanę. Nie wiem czy jest to gówno czy coś fajnego do poczytania, ale zapraszam. Wdzięczny byłby za opinię w komenatarzach, ale nie jest to koniecznę.

 

Wszystkie moje pracę dostępne są też na profilu Zoho Share.

Moje poglądy

8 wrzesień 2008 sielakos 1 comment

Słuchając pliku mp3, który jest załączony do cytatu w poprzednim poście naszły mnie pewne refleksje. Otóż czy w obliczu śmierci (która niestety kiedyś mnie czeka, chociaż chciałbym, żeby było inaczej) będę jeszcze w stanie utrzymywać własne poglądy? Czy strach spowodowany świadomością tego nieuniknionego nie sparaliżuje mnie tak bardzo, iż przestanę myśleć racjonalnie i zacznę się chwytać wszystkiego, żeby tylko przetrwać? Czytaj dalej…

Strach przed śmiercią, a moje szczęście – z punktu widzenia ateisty

12 maj 2008 sielakos 5 komentarzy

Piszę tego posta jako swojego rodzaju odpowiedź do ostatnich komentarzy jakie pojawiły się na moim blogu pod postem o tytule “Jaki jest sens życia? – pisane przez ateistę”, ale także jako przedstawienie mojego poglądu na temat jaki wpływ ma strach przed śmiercią (odczuwany przez ateistę) na możliwość odczuwania szczęścia w życiu. Nie ukrywam, że będę opierał się na tylko własnych doświadczeniach, jednak pomimo to zapraszam do lektury. Jeden z komentarzy zarzucał mi, że “człowiek, który w nic nie wierzy, jest głęboko nieszczęśliwy..”. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tym poglądem. Dlaczego? Ponieważ sam absolutnie i całkowicie świadomie w nic nie wierze, ale pomimo to jestem całkiem szczęśliwym. Czytaj dalej…

Jaki jest sens życia? – pisane przez ateistę

1 maj 2008 sielakos 8 komentarzy

Nachodzą mnie ostatnio różnego rodzaju przemyślenia nad wszystkim. Nad sensem życia, nad kierunkiem rozwoju świata, dosłownie na każdy temat. Jako, że jestem osobą, która z natury lubi rozmawiać o tym co ją trapi postanowiłem przedstawić moje rozterki na tym blogu, a poza tym lubię pisać, przychodzi mi to jakoś naturalnie.

Czy warto żyć? Po co żyjemy? Jaki jest sens tego wszystkiego?

Jedne z rzeczy nad którymi bardzo często myślę tuż przed zaśnięciem. Zastanawiam się nad tym czy naprawdę warto żyć skoro i tak wszyscy kończymy jednakowo, nie ważne czy było się dobry czy złym człowiekiem. Koniec każdego z nas jest taki sam – śmierć. Czy nie lepiej skończyć z tym wszystkim skoro i tak wszyscy umrzemy? Jedyna odpowiedź do jakiej dochodzę to jest to, że warto żyć, warto kontynuować swoją wędrówkę przez czas, warto kroczyć wciąż tą drogą, ponieważ daje mi ona wiele przyjemności. Kocham życie, kocham świat, kocham te niebieskie chmury sunące po niebie, kocham ludzi. Tak do cholery kocham ten zasrany świat! Więc dlaczego muszę umrzeć? Dlaczego czeka mnie koniec tak jak wielu przede mną? Dlaczego?! Nie wiem i nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Wiem jedno źle jest być człowiekiem, źle jest być świadomym swego końca, źle jest wiedzieć, że czeka na mnie śmierć. Wolałbym żyć w błogiej nieświadomości, ale nie mogę. Mógłbym uciec do wiary, do irracjonalnej religii, którą żyją miliony słabych duszyczek. Jednak nie, zdrowe zmysły podpowiadają mi, że wszystko to nie prawda. Bóg nie istnieje, nie ma życia po śmierci, jest tylko nicość, czystka próżnia, kompletne nic. Tej pustki, tej nicości właśnie się boje, nie chce tego! Jest to moja największa słabość, jednak czuje się silniejszy od tych milionów co wierzą. Dlaczego skoro aż tak bardzo się boje, a oni mają spokój i błogą nieświadomość końca? Ponieważ mimo strachu, mimo tej świadomości brenę dalej, mimo mojej słabości stawiam czoła życiu. Jestem słaby, tak to prawda, ale na tyle silny, iż mogę spojrzeć prawdzie w oczy i z tego jestem dumny. Chociaż wolałbym się nigdy nie narodzić, ale skoro już żyje to trwam w stanie w jakim jestem.

Uff… No to koniec. Wiem, wiem namieszałem, ale pisałem to głównie dla siebie. Podsumowując boję się śmierci, bo wiem, że ona jest końcem. Mimo tej mojej słabości czuje się silny, bo potrawie spojrzeć prawdzie w oczy.

edit: Zapraszam do przeczytania Ja – Ateista