Bardzo szanuje Japończyków za to co tworzą (anime,manga,technologia itp.) oraz ogólnie za ich cudowną kulturę. Bardzo podoba mi się/intryguje mnie ta odmienność, ta architektura oraz niektóre zwyczaje (choć sam bym ich nie stosował). Jednak bardzo mnie denerwuje to co się dzieje z niektórymi seriami. Bardzo w nich spada poziom np. z całkiem (a przynajmniej znośnego) fajnego anime jakim na początku było Naruto powstał tasiemiec przepełniony różnego rodzaju wypełniaczami, które cechują się niezwykłą schematycznością i nudą. Zresztą nie tylko Naruto dotyczy ten problem. Pojawia się on w każdej bardziej popularnej mandze/anime. Z biegiem czasu treść staję się coraz mniej interesują, a czyta się to tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia,pod wpływem początkowej fascynacji serią lub też chęci poznania zakończenia, które nigdy nie nadejdzie.
Dużo bardziej podobają mi się tytuły znacznie skromniejsze objętościowo, ale za to dobrze przemyślane. Takie rzeczy czyta/ogląda się ze zdecydowanie dużo większą przyjemnością. Historie w nich zawarte często mają w sobie jakieś przesłanie i naprawdę potrafią bardzo wzruszyć/wstrząsnąć/zaintrygować. Jako przykłady mogę tutaj podać takie dzieła jak Parasyte, Blame i Fullmetal Alchemist.Wszystkie te pozycję bardzo zapadały mi w pamięci zmuszając mnie do zastanowień nad sobą,światem i kilkoma innymi rzeczami, ale też również dostarczyły mi zwykłej rozrywki i wypełniły pustkę w weekendowym terminarzu.
Czy naprawdę już nie można zarobić na jakimś tytule nie robiąc z niego nieskończenie długiego tasiemca?