Nie wierze w boga, nie wierze w duchy ani inne zjawiska nadprzyrodzone, a jeśli już takie istnieją (odnośnie zjawisk) to zawsze istnieje możliwość ich wyjaśnienia za pomocą praw nauki panujących w przyrodzie tylko nie wszystkie te prawa jeszcze odkryliśmy dlatego też wydają się takie niezwykłe. Zresztą mniejsza już o to w co nie wierze, chciałabym wam przedstawić moją “wiarę”. Cudzysłów jest zamierzony, bo oczywiście nie jest to żadna wiara ogólnie pojęta jako system religijny tylko przekonanie jakiemu jestem w pełni oddany. Pokrótce brzmi ono jak w temacie tego posta. Trzeba jednak uściślić, że rozchodzi mi się tutaj o całą ludzkość jako grupę nie pojedynczą jednostkę naszego gatunku, a samo pojęcie “Bóg” nie jest tutaj użyte w sensie istoty wszechmogącej. No więc dlaczego tak uważam?
Zacznijmy od początku jak to zwykle bywa. Powstał świat, minęło kilka miliardów lat na trzeciej planecie układu słonecznego zakiełkowało życie, być może jedyne we wszechświecie, a być może nie, w każdym razie nie o tym mowa. Pierwotna ziemia była światem bardzo brutalnym w którym panowało jedno i tylko wyłacznie jedno prawo: “Przetrwa najsilniejszy”. Wszystkie chwyty były dozwolone, nie obowiązywały żadne inne zasady liczyło się tylko to aby żyć dalej, często kosztem innych. Po pewnym czasie na tej planetce pojawiła się istota ludzka, z początku kolejne zwierze jakich pełno, lecz z jedną bardzo ważną różnicą. Posiadała pewną cechę, która odróżniała je od innych zwierząt, mianowicie inteligencje. Wkrótce istota ta zaczęła budować osady i rozprzestrzeniać się po całym globie ziemskim (z pewnymi wyjątkami oczywiście). Gatunek ludzki szybko zapanował nad każdym innym obecnym na ziemi, ale mało tego zaczął powoli opanowywać naturalne siły ukryte w naturze uzyskując w ten sposób dostęp do tego co dla ludów pierwotnych byłoby wręcz boską mocą. Lecz nie to jest w tym najważniejsze, nie to stanowi to, że uważam iż człowiek jest “Bogiem”. Tym czymś jest to, iż człowiek obalił odwieczne prawo natury sprawiając, że już nie zawsze przetrwa tylko najsilniejszy. Wprawie prawo siły fizyczne przerodziło dalej trwa pod innymi formami np. “Wyścig Szczurów”, ale na świecie wreszcie jest miejsce dla słabszy i nie do końca użytecznych, a więc pradawne prawo zostało obalone.
Jak widzicie dla mnie jedynym, choć nie absolutnym i nie wszechmogącym Bogiem jest tylko i wyłącznie człowiek. Sami kreujemy świat, sami tworzymy życie, sami je niszczymy i tylko sami sobie możemy pomóc lub zaszkodzić. Jak dzieje się coś złego nie jest to czas na modlitwe do nie istniejącej istoty tylko na działanie. Nie polegajmy na czymś nieznanym, bo od samego początku naszego istnienia tylko i wyłącznie my dokonywaliśmy cudów i dokonywać ich możemy dalej.

SunSet powiedział/a,
maj 14, 2008 @ 5:42 pm
Ja powiem tak… wierze z takich samych powodów co bodajże Newton tzn. “Wierze bo nie opłaca się nie wierzyć…” dopóki nie jesteś moherem co wali całą rente na kościół i spędza tam prawie 24/h to nic cię to nie kosztuje, a jeśli Bóg istnieje to będzie Ci się to opłacało. Aczkolwiek nie jestem za ascezą bo to jest totalna głupota… prawdopodobnie jedyne niebo jakiego w życiu zaznamy to to które sami sobie zrobimy na ziemi

ale lube tego typu tematy
może to co mówi to głupoty… no ale każdy ma prawo do swojego zdania nawet jeśli jest ono mylne
I dużo prawdy jest w tym cytacie: ” Twórzcie o sobie mity, bogowie nie zaczynali inaczej·”
Większość religi to prawdopodobnie antyczne formy manipulacji lub filozofie które ewoluowały.
Pozatym katolicyzm w obecnej formie to głupota – wszystkie jego nauki są w jak najprostszy sposób czytane, przerabiane etc. tak by trafić do naszych głów jako kompletnie przerobiona papka logiczna, która nami manipuluje i nie ma nic wspólnego z pierwowzorem
heh i znowu się rozpisałem
zenforest powiedział/a,
maj 14, 2008 @ 7:58 pm
“Przetrwa najśliczniejszy”
Myślę, że to literówka i chodziło Ci o “najsilniejszy” ale paradoksalnie całkiem trafnie to wyszlo.
Zgodzę się z tym, bo zwłaszcza współcześnie – panuje kult urody i młodości
sielakos powiedział/a,
maj 14, 2008 @ 9:02 pm
@zenforest fakt literówka ;] nie zwróciłem na to dużej uwagi.
@SunSet Wiesz każdy ma swoje zdanie, a faktycznie religia sama w sobie dużo nie kosztuje, ale czy wtedy to jest prawdziwa wiara?
SunSet powiedział/a,
maj 14, 2008 @ 9:13 pm
Prawdziwa wiara? Wg. mnie prawdziwa wiara jest wtedy kiedy nikt cię nie zmusza i robisz to z własnej woli, dla siebie. A powody nie są, aż tak ważne ale nie są bez znaczenia
sielakos powiedział/a,
maj 14, 2008 @ 9:39 pm
wiesz ja przez prawdziwą wiarę rozumiem to, ze człowiek wierzy bez widzenia w tym żadnego interesu.
ilmarinen (farharod) powiedział/a,
maj 16, 2008 @ 8:13 am
Ja nie wierzę podbonie jak Ty w boga\bogów\absluty i inne “zjawiska” paranormalne.. A to dlatego, że nikt mi tego naukowo nie udowodnił… A czy się opłaca? Jeśli ktoś wiarę traktuje jako coś opłącalnego, to jaki jest w tym sens? Moim zdaniem lepiej jakby nie wierzył, niż jak ma wierzyć o się opłaca…
Swoją drogą.. Ciekawy blog
SunSet powiedział/a,
maj 16, 2008 @ 1:28 pm
To co powiedziałem z tym “że się opłaca” musze rozwinąć bo zostałem zbyt dosłownie zrozumiany. Jestem katolikiem ale z własnymi zasadami, gdyż 90% księży stara się robić wode z mózgu, nauki głoszone przez kościół były dobre ale w XV wieku etc. ale mojego wierzenia nie będę tłumaczył. A z tym się opłaca – czy gdybym nie wierzył to moje życie różniło by się? Szczerze wątpie. Czas, któy poświęcam na rzeczy związane z religią byłby zastąpiony innymi, które mają taki sam wpływ na moje życia jak to czy wierze czy nie. I tu pojawia się ta “opłacalność”… jeśli nie ma dla mnie różnicy to czemu mam przestać wierzyć czy to coś zmieni? Mam nadzieje, że teraz rozumiecie lepiej co miałem na myśli
@ilmarinen (farharod): Twoje myślenie logicznie jest błędne. Nie mam nic do tego, że nie wierzysz bo to jest Twój wybór. Napewno wiesz co to znaczy WIARA, tak więc weżmy np. religie katolicką. Ludzie WIERZĄ (specjalnie podskreślam) w zmartwychwstanie – Ty nie bo nauka tego nie udowodniła. No to ja się zapytam teraz tak dr. XYZ udowodonił, że Jezus zmatwychwstał w wyniku takich i takich przemian fizycznych, chemicznych etc. no i mówisz – czyli to prawda, udowodnili to więc zaczynam w to wierzyć. No tylko sęk w tym, że Ty nie wierzysz tylko wiesz to. Włąsnie tym wiara różni się od nauki, że Ty masz w coś wierzyć, że tak jest nawet jak nie ma dowodów. Nauka wszystko stwierdza i wyjaśnia: wiesz czy wierzysz, że oddychasz tlenem?
sielakos powiedział/a,
maj 16, 2008 @ 3:42 pm
Tak odejdę lekko od temu ;]
Co do tego oddychania to ja chciałbym wiedzieć, że oddycham powietrzem opisanym w podręcznikach, a tak to tylko w to wierze
z mała nadzieją, że to prawda.
john powiedział/a,
styczeń 30, 2009 @ 5:53 pm
<Zgodzę się z tym, bo zwłaszcza współcześnie <- panuje kult urody i młodości
Zawsze panował i będzie panować–to jest zakodowane w naszych genach.