Jak zwykle nachodzą mnie przeróżne przemyślenia związane z moimi doświadczeniami życiowymi i ogólnie otaczającymi mnie ludźmi. W przeróżnych filmach, książkach, serialach i innego tego typu rzeczach autorzy zachęcają nas do walki o swoje. Mówią nam, żebyśmy nie ustępowali łatwo i wytrwale walczyli o to w co wierzymy, nie poddawali się silniejszym. Przekazują nam te treści za pomocą histori, które nie ma co ukrywać w większości przypadków mają szczęśliwe zakończenie.

Tylko czy życie jest aż tak piękne? Czy powinniśmy walczyć o to co chcemy?

Nie raz widziałem jak ludzie, którzy próbowali stawiać na swoim i walczyli o swoje kończyli z niczym, podczas gdy cichę osoby podporządkowując się przełożonym/silniejszym wychodzili na swojej uległości często lepiej, rezygnując jednak ze wstępnych celów.  Takie sytuacje nie są rzadkością, a nawet zdarzają się nawet dosyć często. Pytam, więc czy naprawdę warto jest walczyć czy też siedzieć cicho i się nieodzywać?