Adobe otwiera formaty ;]
Właśnie przeczytałem, że Adobe planuje otworzyć niektóre formaty flasha (flv i swf) tak aby programiści tworzący otwarte projekty mogli łatwiej pisać odtwarzacze je obsługujące. Bardzo dobrze może wkrótce będę mógł używać jakiegoś otwartego zamiennika do flash player, bo te które są dostępne obecnie nie ma co ukrywać nie są pierwszej klasy.
Zauważyliście, że ostatnio coraz więcej projektów z początku zamkniętych zaczyna się otwierać? Nie są to bynajmniej jakieś mało znane projekty. Czy to jakaś nowa moda na open source?
Matura, matura i po maturze
No to dzisiaj pisałem maturę z języka polskiego oczywiście na poziomie podstawowym, bo nie jestem jeszcze taki szalony, żeby z moimi marnymi umiejętnościami w tym zakresie wiedzy garnąć się na rozszerzenie. Muszę przyznać, że poszło mi dużo lepiej niż wstępnie zakładałem, ogólnie egzamin nie był raczej trudny, przynajmniej w moim zdaniem.
Na początek test z rozumienia tekstu czytanego i tutaj miłe zaskoczenie, bo artykuł na temat blogowania. Przyznam szczerze, że z tego tekstu byłem bardzo zadowolony, ponieważ był pisany prostym językiem zrozumiałym chyba dla każdego bez żadnych skomplikowanych wywodów na bóg wie ile stron. Dwie strony całkiem przyjemnego i ciekawego czytania, które powiem szczerze przeczytałbym z chęcią nawet jeśli nie byłby to tekst maturalny. Co do pytań załączonych do tekstu to ogólnie nie prezentowały sobą nic wielkiego.
Jeśli chodzi o wypracowanie to wybrałem temat pierwszy, w którym trzeba było na podstawie dwóch tekstów “Ody do młodości” A.Mickiewicza i “Któż nam powróci” Kazimierza Przerwy-Tetmajera opisać stosunek młodych do pokolenia ojców opierając się o wiedzę historyczną. Jeśli dobrze kojarzę pierwszy to Romantyzm, a drugi to Pozytywizm. Mam nadzieje, że tak, bo inaczej nie będzie ze mną wesoło.
W każdym bądź razie pisać wszystko skończyłem po około godzinie i musiałem ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu spędzić jeszcze godzinę na czekaniu aż miną dwie godziny, bo jak powiedział mi przewodniczący komisji to jest minimalny czas po jakim mogą mnie wypuścić.
Uff… nienawidze garniturów. Jutro angielski.
edit: no już pierwszy bląd mam dotyczący Tetmajera.
Stres przed Maturą - A po co mi to?
Jak pewnie część z was wie jutro rozpoczynają się matury. Dla wielu jest to dzień sądny, podczas którego jak sami piszą ma zaważyć się ich przyszłość. No bo przecież od jej wyniku zależy to czy dostaniemy się do lepszej czy gorszej uczelni, a być może nigdzie się nie dostaniemy. Bez zbędnego gadania i tak wiecie, że jest ważna, więc daruje sobie te 4 stronicowe pouczenie na ten temat jakie zwykli nam sypać nauczyciele na lekcjach. Niech będzie, że jestem łaskawy, a może po prostu nie chce nikogo zanudzić na śmierć zbędną gadaniną, mniejsza z tym ;] Przejdźmy dalej.Nie wiem jak jest u innych, ale w moim otoczeniu większość osób dorosłych lubuje się w podkreślaniu jej wagi i zaganianiu do nauki. Tutaj stawiam pytanie:
Po co? Jaki ma sens dalsze stresowanie maturzysty? Jaki ma sens zaganianie do nauki?
Żadnemu z nas (maturzystów) nie potrzeba dodatkowego stresu i tak wszyscy wiemy jak ona jest ważna, nie trzeba nam tego dodatkowo przypominać, naprawdę uwierzcie, że przez te trzy lata liceum lub cztery technikum każdy z nas wysłuchał się już dostatecznie wiele na temat jej wagi. Mija się z celem także zaganianie nasz do nauki, bo skoro przez te kilka lat niczego się nauczyliśmy to przez kilka dni ameryki nie odkryjemy, a jeśli nie próżnowaliśmy to po co tracić siły na naukę tego co już wiemy? Jak dla mnie wszelkie te działania są nielogiczne.
Teraz coś bardziej o mnie. Moja rodzona matka nie może nadziwić mi się dlaczego nie widać po mnie żadnych objawów stresu, którego faktycznie prawie we mnie nie ma. Prawie, bo nie ma chyba człowieka, który by się nie stresował choć trochę w takiej sytuacji. W każdym bądź razie choć poziom stresu jest we mnie znikomy, o czym świadczyć może choćby to, że do tej pory nie napisałem jeszcze prezentacji maturalnej nie mówiąc już nawet o jakimkolwiek przygotowaniu do niej. Pytanie teraz dlaczego się jestem w takim, a nie innym stanie? Odpowiedź jest prosta, ponieważ wiem, że na maturze się świat nie kończy, a nawet jeśli bym ją źle napisał to w dalszym ciągu mogę do niej przystąpić w późniejszym okresie czasu, czyli za rok lub dwa. W niczym nie ma pośpiechu co się odwlecze to nie uciecze. Poza tym pokładam też sporo wiary w moją wiedzę, która być może nie jest imponująca i pozostawia naprawdę wiele do życzenia, jednak powinna wystarczyć. Drugą sprawą jest to, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż zwiększony poziom stresu tylko utrudniałby mi koncentracje na sali egzaminacyjnej, a sama świadomość tego również pomaga mi z nim walczyć lub też powiedziałbym opierać się mu, bo to bardziej tutaj pasuje.
Dorzucę jeszcze kilka słów do tych, którzy podobnie jak ja pomaszerują jutro w strojach galowych popisać się swoją wiedzą z trzech lat:
Naprawdę nie ma się czym przejmować, świat się nie wali, a życie trwa dalej. Za rok, dwa będziecie się śmiać z własnego stresu.
Spacer
No więc dzisiaj spędziłem pełne dwie godzinki w lesie na wykonywaniu zdjęć, czego efekty możecie zobaczyć pod spodem. Planowo miałem tam być dłużej, jednak zrobiło się pochmurno, więc uciekłem do domu ze strachu przed deszczem, którego nie było jak się później okazało :] No cóż ;]
Jedna z pierwszych lepszych roślinek na jakie na trafiłem.
Ta wiosna idzie …
Uwielbiam kwiatki ;]
Zapraszam do komentowania ![]()
24 godziny bez komputera - Czy to dla mnie możliwe?
Przeczytałem dzisiaj newsa, w którym jest napisane, że pewna kanadyjska organizacja zachęca do tego żeby w dniu jutrzejszym to jest trzeciego maja przez 24 godziny nie używać komputera, a zamiast tego pojedzić sobie na rowerze, spędzić czas z ukochaną osobą itd. Ma to na celu pokazać jak dużą część naszego dnia zajmuje często bezcelowe siedzenie na komputrze. Nie jest to pierwsza i nie ostatnia akcja w tym stylu, no ale mniejsza z tym. Zastanawia mnie inna rzecz, czy ja byłbym w stanie wytrzymać tak długi czas nie dotykając komputera? Czy jestem na tyle silny? Odpowiedź znam i nie jest ona taka jaką chciałbym ją widzicie. Nie jestem w stanie wytrzymać pełnej doby nie dotykając komputera, jest to całkowicie ponad moje siły. Eh… Czasami czuje się z tego powodu taki słaby. Szczególnie, że jest to jedyny nałóg jaki posiadam. No ale mniejsza już o mnie. Zastanawiam się jak sytuacja będzie wyglądała za 10,20,30 lat? Ile procent ludzi będzie w stanie wytrzymać 24 godziny bez elektoroniki biorąc pod uwagę to jak szybko od niej się uzależniamy?
Lubicie postapokaliptyczne klimaty?
Świat Blame to jedno wielkie zniszczone miasto pozostawione prawdopodobnie przez upadłą ludzką cywilizację,o którym od początku do końca mangi dane nam będzie niewiele się dowiedzieć , jedyne co wiemy jest to,że wszędzie panuje nieporządek i wieczna walka o przetrwanie. Wiele stron wciąż walczy ze sobą mordując się wzajemnie jednocześnie próbując żyć w tym chorym świecie. Główny bohater Killy podróżując przez tą modernistyczną dżunglę wciąż napotyka ślady martwej już od dawna cywilizacji starając się odnaleźć człowieka ze specyficznym genem, który prawdopodobnie jako jedyny może zmienić panującą na świecie sytuacje. Cała manga skupia się właśnie na tych poszukiwaniach przedstawiając nam niekompletne skrawki wiedzy o świecie wykreowanym przez jej autora. Specyficzny klimat kreowany przez niewielką ilość dialogów jakie wypowiada małomówny bohater i spowiającą wszystko tajemnicze sprawia, że dzieło to nabiera nietypowych dla żadnej innej znanej mi mangi cech, przez co jednocześnie jest bardzo ciekawe.
Plusy tej mangi to:
+Specyficzny postapokaliptyczny tajemniczy klimat
+Różnorodność świata+Bardzo ciekawa fabuła
+Urozmaicone walki
+Brak jednoznacznego podziału między złem, a dobrem, każdy dba o swój interes.
+Główny bohater
+Uczucie niedosytu
Minusy:
-Pragnienie poznania prawdy/historii tego świata do końca nie zostaje zaspokojone
Czy warto walczyć?
Jak zwykle nachodzą mnie przeróżne przemyślenia związane z moimi doświadczeniami życiowymi i ogólnie otaczającymi mnie ludźmi. W przeróżnych filmach, książkach, serialach i innego tego typu rzeczach autorzy zachęcają nas do walki o swoje. Mówią nam, żebyśmy nie ustępowali łatwo i wytrwale walczyli o to w co wierzymy, nie poddawali się silniejszym. Przekazują nam te treści za pomocą histori, które nie ma co ukrywać w większości przypadków mają szczęśliwe zakończenie.
Tylko czy życie jest aż tak piękne? Czy powinniśmy walczyć o to co chcemy?
Nie raz widziałem jak ludzie, którzy próbowali stawiać na swoim i walczyli o swoje kończyli z niczym, podczas gdy cichę osoby podporządkowując się przełożonym/silniejszym wychodzili na swojej uległości często lepiej, rezygnując jednak ze wstępnych celów. Takie sytuacje nie są rzadkością, a nawet zdarzają się nawet dosyć często. Pytam, więc czy naprawdę warto jest walczyć czy też siedzieć cicho i się nieodzywać?
Szczęście + Zdjęcia
W drodze powrotnej z krótkie przechadzki znalazłem na ziemi pięć groszy, które podniosłem mając nadzieje, że przyniesie mi to szczęście. No właśnie szczęście, o tym chciałem teraz powiedzieć słów kilka. Dlaczego to zrobiłem? Przecież nie wierze w szczęście. Uważam, że żadna siła wyższa nie może wpłynąć na wydarzenia, które nie miały jeszcze miejsca, czy to negatywnie (pech) czy też pozytywnie (szczęście), więc skoro nie wierze w takie rzeczy to dlaczego to zrobiłem? Czy przyzwyczajenia, które przyjąłem od starszych są we mnie aż na tyle mocne, że instynktownie robię rzeczy sprzeczne z moim światopoglądem? Jest wiele rzeczy, które czynie,a są sprzeczają temu w co wierze. I jestem skłony przypuścić, że nie tylko mnie ten problem dotyczy. Dlaczego tak się dzieje? Bardzo chciałbym poznać na to odpowiedź.
Dodaje jeszcze dwa zdjęcia z mojego dzisiejszego spaceru, może nie jestem zbytnio uzdolniony, ale lubię je robić, bo pozwala mi się to zrelaksować.
Jaki jest sens życia? - pisane przez ateistę
Nachodzą mnie ostatnio różnego rodzaju przemyślenia nad wszystkim. Nad sensem życia, nad kierunkiem rozwoju świata, dosłownie na każdy temat. Jako, że jestem osobą, która z natury lubi rozmawiać o tym co ją trapi postanowiłem przedstawić moje rozterki na tym blogu, a poza tym lubię pisać, przychodzi mi to jakoś naturalnie.
Czy warto żyć? Po co żyjemy? Jaki jest sens tego wszystkiego?
Jedne z rzeczy nad którymi bardzo często myślę tuż przed zaśnięciem. Zastanawiam się nad tym czy naprawdę warto żyć skoro i tak wszyscy kończymy jednakowo, nie ważne czy było się dobry czy złym człowiekiem. Koniec każdego z nas jest taki sam - śmierć. Czy nie lepiej skończyć z tym wszystkim skoro i tak wszyscy umrzemy? Jedyna odpowiedź do jakiej dochodzę to jest to, że warto żyć, warto kontynuować swoją wędrówkę przez czas, warto kroczyć wciąż tą drogą, ponieważ daje mi ona wiele przyjemności. Kocham życie, kocham świat, kocham te niebieskie chmury sunące po niebie, kocham ludzi. Tak do cholery kocham ten zasrany świat! Więc dlaczego muszę umrzeć? Dlaczego czeka mnie koniec tak jak wielu przede mną? Dlaczego?! Nie wiem i nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Wiem jedno źle jest być człowiekiem, źle jest być świadomym swego końca, źle jest wiedzieć, że czeka na mnie śmierć. Wolałbym żyć w błogiej nieświadomości, ale nie mogę. Mógłbym uciec do wiary, do irracjonalnej religii, którą żyją miliony słabych duszyczek. Jednak nie, zdrowe zmysły podpowiadają mi, że wszystko to nie prawda. Bóg nie istnieje, nie ma życia po śmierci, jest tylko nicość, czystka próżnia, kompletne nic. Tej pustki, tej nicości właśnie się boje, nie chce tego! Jest to moja największa słabość, jednak czuje się silniejszy od tych milionów co wierzą. Dlaczego skoro aż tak bardzo się boje, a oni mają spokój i błogą nieświadomość końca? Ponieważ mimo strachu, mimo tej świadomości brenę dalej, mimo mojej słabości stawiam czoła życiu. Jestem słaby, tak to prawda, ale na tyle silny, iż mogę spojrzeć prawdzie w oczy i z tego jestem dumny. Chociaż wolałbym się nigdy nie narodzić, ale skoro już żyje to trwam w stanie w jakim jestem.
Uff… No to koniec. Wiem, wiem namieszałem, ale pisałem to głównie dla siebie. Podsumowując boję się śmierci, bo wiem, że ona jest końcem. Mimo tej mojej słabości czuje się silny, bo potrawie spojrzeć prawdzie w oczy.
edit: Zapraszam do przeczytania Ja - Ateista
Naruto Shippuuden Movie
Właśnie obejrzałem czwarty film oparty na fabule zawartej w Naruto i chciałbym podzielić się z wami moimi świeżymi wrażeniami. Szczerze przyznam, że mam mieszane uczucia co do niego. Z jednej strony jest interesujący i wciąga, ale z drugiej jako fan całej serii czuje niedosyt i niestety znowu zbyt dużą schematyczność. Akcja zaczyna się kiedy bliżej nieokreślona grupa ludzi uwalnia prastarego demona, którego dawno temu zapieczętowano. Demon ten nie mogąc przebywać w cielesnym świecie bez swojego ciała, z którym został rozdzielony wciela się tymczasowo w przywódce tajemniczej grupy. Po czym wskrzesza armię kamiennych wojowników kukieł i wykorzystując ich potęgę kieruje się w miejsce, gdzie pogrzebano jego ciało. Naruto wraz z Sakurą i Lee pod dowództwem Neji jako drużyna siódma zostają przydzieleni do ochrony jedynej osoby zdolnej zapieczętować znowu demona. Dalej fabuły opisywać nie będę, bo zepsułbym tylko zabawę tym, którzy mają zamiar obejrzeć film.
Wracając do filmu to muszę przyznać, że jest niezwykle interesujący i wciągający mimo tak (z pozoru) prostej fabuły. Ma kilka plusów takich jak trudne do przewidzenia zakończenie i bardzo dobry poziom zarówno animacji jaki i efektów dźwiękowych. Mimo tych zalet jego słabe strony psują widowisko i wprawiają oglądającego w zakłopotanie.
Pierwszą rzeczą do jakiej mogę się przyczepić są niezbyt dobrze zrealizowane walki, nie mamy dużo okazji przyjrzeć się techniką jakich nie widzieliśmy w serii odcinkowej, a byłby miło, ponieważ animacja stoi naprawdę na wysokim poziomie. Tak właściwie to w pełni pokazana jest tylko i wyłącznie tylko jedna walka, a reszta to tylko przerywniki jakimi częstują nas autorzy w przerywach dialogów. Szkoda, bo czasem miło jest popatrzeć na ciekawą walkę.
Drugą rzeczą jaka mi się zdecydowanie nie podoba to robienie z Naruto kompletnej , tak jakby jego 2,5 roczny trening nigdy się nie odbył. Tak właściwie tylko pod sam koniec możemy zobaczyć kiedy nie partoli akcji i to nie do końca, bo brak jest finałowej walki jako takiej.
Skoro już jestem przy finale to przyczepie się ostatniej wady jaka mi wyjątkowo wpadła w oko, mianowicie mało oryginalne zakończenie. No może nie do końca całe zakończenie, ale sam końcowy motyw ze wspólnym Rasengan, który jednak już był wykorzystany w jednym z poprzednich filmów z tej serii. Czyżby autorom brakowało lepszego pomysłu? Nie lubię kiedy zbytnio nadużywają tej techniki. Naruto powinien dysponować także innymi ciekawymi technikami, bo ciągłe używanie jednej lub jej przeróżnych odmian robi się powoli nudne.
Podsumowując film jest ciekawy i wciągający, jednak występuje w nim kilka szczegółów, które potrafią zdenerować człowieka. Polecam wyłącznie faną serii, ponieważ osoby niewtajemniczone i tak raczej niewiele rozumieją.
Video blog pod Linuksem
Przeglądając Youtube dosyć często można na trafić na różnego rodzaju Video blogi. Przez kilka ostatnich dni zastanawiałem się jak zrobić to pod moim Ubuntu, jednak nic nie robiłem w tym kroku, głownie z powodu mojego wielkiego lenistwa ;] Dzisiaj podczas przeglądania forum poświęconego mojemu systemowi trafiłem na informacje o programie Cheese, jest on bardzo podobny do pewnego programu, który spotkałem na szkolnych jabłuszkach. Nie pamiętam jednak jak on się nazywał, ale mniejsza z tym, nie jest to ważne. Program posiada bardzo prosty i intuicyjny interfejs z tylko dwiema opcjami nagrywania video i robienia zdjęć, posiada także kilka filtrów obrazu. Pracuje się z nim bardzo przyjemnie, jak do tej pory na trafiłem tylko na dwie wady. Pierwsza polega na tym, że po nagraniu video program wyłącza kamerę i nie da się jej ponownie włączyć bez ponownego uruchomienia programu, nic specjalnego. Większy problem sprawia druga wada w nagrywaniu dźwięku, po pewnym czasie staje się on tak niewyraźny, że nie jestem w stanie zrozumieć nawet pojedynczego słowa. Nie wiem czym to jest spowodowane. Jeśli ktoś ma jakieś rady proszę o napisanie tego w komentarzu.
ps. Program znajduje się w domyślnym repozytorium Ubuntu, więc nie ma problemu z dostępnościom ;]
Anime & Manga
Już od dziecka fascynowała mnie japońska sztuka animacji. Potrafiłem całymi godzinami siedzieć przed telewizorem oglądając w napięciu kolejne odcinki, spekulując razem z rodzeństwem nad dalszymi losami bohaterów. Wiele osób w moim przedziale wiekowym pamięta pewnie serię Dragon Ball i z miłą chęcią obejrzeliby ponownie coś w tym stylu, lecz z braku czasu lub ogólnego lenistwa nie zrobili tego do tej pory. Dla nich właśnie przygotowałem tą krótką listę anime wartych obejrzenia.
Bleach - opowieść o Ichigo, który za sprawą nieznajomej staję się Shinnigami (z japońskiego: bóg śmierci). Przepełniona humorem opowieść o zmaganiu się młodego chłopaka z coraz silniejszymi przeciwnikami. Potrafi trzymać w napięciu i gwarantuje brak nudy.
+ Humor
+ Charakter postaci
+ Ciekawa fabuła
+ Miła oku kreska
+ Ciekawe walki
- W późniejszym czasie duża ilość fillerów
Bersek - Dosyć nietypowa opowieść o poczynaniach młodego wojownika, który został siłą zaciągnięty do grupy najemników. Cechuje się dużą ilością krwi i ciekawymi walkami.
+ Krwawy
+ Ciekawe Walki
+ Wciągająca fabuła
+ Postacie
+ Stara kreska
- Zbyt krótkie, akcja urwana w połowie
Naruto - opowieść o tytułowym bohaterze, który pragnie zostać najważniejszą osobą w wiosce ninja - Hokage (cień ognia). Ma nadzieje, że gdy mu się to uda wszyscy zaczną go szanować.
+ Wciągająca fabuła
+ Humor
+ Determinacja głównego bohatera
+ Postacie
+ Walki
One Piece - Czy marzyłeś kiedyś żeby zostać piratem? Jeśli tak to masz takie samo marzenie jak główny bohater serii Luffy.
+ Oryginalność
+ Fabuła
+ Postacie
+ Humor
Dla tych co wolą czytać niż oglądać przygotowałem trochę mangi (japońska wersja komiksu).
xxxHolic - opowiada o przygodach pewnego japońskiego licealisty, którego od narodzin nawiedzają różne złe duchy. Podczas ucieczki przed jednym z nich trafił do pewnego sklepu, w którym można spełnić swoje życzenia. Jego życzeniem było to aby nie widzieć już nigdy więcej tych dziwnych rzeczy, które go prześladują, a że niema nic za za darmo musi on odpracować w sklepie cenę swojego życzenia. Tutaj właśnie zaczyna się dosyć nietypowa historia, która nie jest przepełniona super mocami i walka. Pokazuje za to, że nie wszystko wygląda na to czym jest i że istnieją różne drogi rozwiązywania problemów. Fabuła jest interesująca i przepełniona różnego rodzaju śmiesznymi gagami. Szczerze polecam ten tytuł.
Bleach (alternatywne źródło)- dosyć ciekawa maga opisują losy młodego chłopaka o imieniu Ichigo (z japońskiego truskawka), który ma dosyć nietypową cechę otóż potrafi widzieć duchy i często pomaga im w rozwiązaniu ich problemów. Wkrótce spotyka pewną kobietę, która poprzez swoją nietypową profesje odmieni jego całe życie. Pełno tutaj wszelakich nadnaturalnych mocy, które zwykle używane są podczas walki. Czytanie nie wymaga większego wkładu intelektualnego oraz występuje jasny podział na złych i dobrych. Cała historia przepełniona jest różnego rodzaju gagami komediowymi, co rekompensuje trochę jej wady.
Naruto - historia dzieje się w wiosce zwanej Konoha, którą zamieszkują shinobi nacji ognia. Akcja obraca się wokół tytułowego bohatera Naruto, którego poznajemy w momencie kiedy jest totalnym nieudacznikiem odrzuconym przez społeczeństwo z powodu wydarzeń z przed lat. Dzięki swojemu uporowi i dużej dawce szczęścia wkrótce przyjdzie mu to zmienić. Przypomina mi lata młodości kiedy oglądałem dragon ball. Szczerze polecam.
Vagabond - całkiem fajny tytuł, który niedawno właśnie skończyłem czytać. Opowiada o życiu samurajów w średniowiecznej Japonii, choć w większej mierze skupia się tylko na jednym z nich. Bardzo ciekawa i dająca do myślenia, jeśli chodzi o oddanie realizmu historycznego to myślę, iż nie jest źle choć nie mam wystarczającej wiedzy aby to porównać.
Wszystkie opisy mangi to odgrzewane kawałki z mojego starego bloga, no ale myślę, że się nikt nie obrazi.
Ubuntu 8.04 + Firefox 3 beta 5 + Google Docs
Dzisiejszej nocy dokonałem aktualizacji system z Ubuntu w wersji 7.10 do wersji 8.04, czyli następnej w kolejności. Dla tych co jeszcze tego nie wiedzą, no bo przecież nie każdy interesuje się systemami linuksowymi dodam,że pierwsza cyfra w numerze wersji oznacza rok wydania, natomiast druga miesiąc w którym została wydana dana wersja Ubuntu. Od jakiegoś już czasu zgodnie ze wstępnymi założeniami co pół roku wychodzi nowa wersja tegoż to systemu. W zeszły czwartek ukazała się wersja 8.04, a ja nie mogąc się jej doczekać zaktualizowałem system za pomocą wbudowanego w niego narzędzia aktualizacyjnego.
Jakie nowości? Przede wszystkim w moim odczuciu cały system chodzi sprawniej (choć jest to tylko odczucie niepotwierdzone żadnymi pomiarami ;]). Jako domyślną przeglądarkę ustanowiono Firefoksa w wersji 3 beta 5, co jak muszę przyznać jest dosyć nietypowym rozwiązaniem, ponieważ rzadko kiedy jakaś dystrybucja umieszcza niefinalną wersje jako domyślne oprogramowanie, jak już coś to tylko jako opcjonalny składnik systemu do aktualizacji z internetu. W celu rozjaśnienia sprawy dodam tylko, że zwykle ostrożnie podchodzą nawet do nowszych wersji określonych przez autora/autorów jako stabilne, nie mówiąc o wersja testowych. Pojawiło się nowe Gnome (v. 2.2) i kilka innych bajerów. No ale mój post nie ma na celu omawianie nowości, jeśli chcecie poczytać o tym to zapraszam do czytania artykułu na pcworld.pl , w którym to omówiono ten system. Ze swojej strony dodam, że być może niedługo napiszę recenzje tego cacka, ale tylko być może.
No wreszcie przejde do sedna sprawy. Czyli kombinacji kilku narzędi, które sprawiają, że pisani mojej prezentacji maturalnej jest szybkie, wygodne i bezpieczne. Otóż najnowsza wersja ubuntu zapewnia mi bezpieczeństwo (widział ktoś kiedyś wirusa na Linuksa?) i stabilność pracy. Firefox w wersji trzeciej szybkość, a Google docs wygode i koniec troski o to jak dostać się do mojej pracy jeśli tylko komputer na którym planuje ją edytować ma dostęp do internetu. Mimo iż pierwsze wersje dokumentów od Google nie były zbyt wygodnę to najnowsza wersja spisuje się znakomicie i jest bardzo wygodna. Idealna na moje potrzeby, bo nie potrzebuje wielkiego pakietu biurowego takiego jak Openoffice czy Office od Microsoftu, na moje potrzeby starcza małe narzędzie z podstawowymi opcjami i możliwością zapisu do najpopularniejszych współcześnie używanych formatów. Szczerze polecam to narzędzie, każdemu kto zdaje sobie sprawę z tego iż nie potrzebuje do napisania podania, cv lub innego prostego dokumentu poteżnego molocha tworzonego głównie z myślą o zastosowaniach w większych korporacjach lub dla bardziej wymagających użytkowników (rzadkość).
Witam!
No to tak drogą wstępu informuje,że jest to mój blog tematyczny, w którym mam zamiar pisać o linuksie,fotografi,opowiadaniach i innego typu rzeczach, które mnie interesują. Nie chce mi się zbytnio przedstawiać dlatego też po informacje na mój temat odsyłam do posta powitalnego z innego bloga.
Dodam tylko, żę blog ten będzie kontynuacją innego bloga z którym będzie równocześnie prowadzony i z którym będzie dzielił (przynajmniej na początku) większość postów.
Inność w Polsce
Przeczytałem właśnie bardzo ciekawy artykuł o tym jak się żyje polakowi o czarnym kolorze skóry w naszym ukochanym kraju. Pan Brian Scott opowiada w nim o tym jak się mu żyje tutaj, jak go traktowano w przeszłości, jak to cierpiał podczas studiów z powodu rasizmu itp. Nie jest to jednak tekst próbujący nas zaalarmować dużym poziomie rasizmu, narzekający na los czarnego w Polsce lub coś w tym stylu. Jest w nim też wiele pozytywnych odcieni, a Brian bardzo ciepło wypowiada się o swojej ojczyźnie.
Tak dobrze usłyszeliście pomimo, że jest imigrantem to uważa się za Polaka i Kraj orła białego traktuje jak swój dom. Powiem szczerze, że wzruszyło mnie jego nastawienie, ja na jego miejscu posiadałbym w sobie o wiele mniej optymizmu i nie wiem czy gdybym był ofiarą nietolerancji jakiegokolwiek narodu to wciąż bym przebywał na terenie tego państwa.
No dobra, ale przechodzę do sedna sprawy, mianowicie poruszona została tam też sprawa większej tolerancji młodych ludzi w naszej ojczyźnie do innych typów zachowań, koloru skóry, orientacji seksualnej ogólnie inności. Jak tak teraz sobie o tym myślę to dochodzę do wniosku, że faktycznie dużo w tym racji, ale chyba jednak nie do końca, bo pomimo dużej grupy i kontrastu w stosunku do starszego pokolenia ja jako młody człowiek bez problem wymieniłbym sporą grupkę osoby w mojej szkole, którzy mogliby zmienić życie takiej innej osoby w koszmar. Oczywiście kieruje się tylko przeczuciem i nie mam na to żadnych dowodów, ale jednak. Już nawet nie mówię o innych, ale sam w sobie czasem zauważam zachowania podchodzące lekko pod rasizm. Najgorsze jest w tym, że jak się to robi to tak na dobrą sprawę się tego nie widzi w sobie, dopiero po głębszym przemyśleniu swojego postępowania można to zobaczyć. Przykład? chociażby cała ta sytuacja z naśmiewaniem się z emo. Może czas coś w sobie i innych zmienić? Co o tym myślicie?
Oferta specjalna :>
Tak sobie ostatnio dostałem od znajomego link do screena z chata na którym pewna para proponowała mu 25 tys. za urodzenie dziecka (on udawał dziewczynę). Oczywiście to tylko jeden z kolejnych dowcipów jakich pełno na takich chatach, ale tak sobie dalej o tym rozmawialiśmy i on rzucił hasło, że ktoś w oferuje nagrodę w wysokości 1 mln za urodzenie dziecka przez mężczyznę. Teraz szukamy sposobu jak to zrobić, jakieś pomysły?
Właśnie jestem w trakcie czytania “Efektu Motyla” krótkiej książki w której autor opisuje jak w trakcie 4 lat zarobił 1 mln złotych. Książka wydana w ofermie e-booka. Bardzo ciekawa i lekka do czytania, jednak jak większość takich pozycji nie zawiera dużo przydatnych informacji, a jedynie wskazówki jak myśleć itp. Nie liczyłbym na to, że po przeczytaniu tej książki ktoś stanie się bogaczem. No, ale lektura sama w sobie ciekawa.
Trochę mnie zaskakuje, że ostatnio wszystko w moim życiu kręci się wokół pieniędzy i dzieje się to zwykle czysto przypadkowo. Przeznaczenie?
O właśnie co do zarabiania to właśnie testuje na swojej stronie (blogu) reklamy od Google, ciekawe jak się sprawdzą ![]()




































